Nasz LifeBOX zamienił się w deadBOX… Zacząłem wątpić w supermoc TP. Dwa dni odcięci od świata, kupa telefonów i wymiana pudełka. Dzisiaj zaczęły mi nerwy puszczać ja usłyszałem po raz kolejny od Pani w słuchawce, że zgłoszenie zostało przyjęte i czekamy na efekty… Grrrrrr. Nasz superhero Tom jak zwykle w takich sytuacjach okazuje się zbawienny. Właśnie wróciliśmy ze spaceru z Molly… Całe szczęście, że młoda nie wytarzała sie w gównie… a było blisko